Grecja
GRECJA-forum turystyczno-społecznościowe
W S T E P N I A K
Grecja – kraj słońca, błękitnego morza, białych domków i wielkiej historii. Jednocześnie kraj wielkich kontrastów, borykający się z niezliczonymi problemami społecznymi. Biedny kraj bogatych ludzi – takie określenie gdzieś usłyszałam. Czy słuszne? Skąd wzięło się powiedzonko „nie udawaj Greka?” :) Zapraszam do udziału w dyskusji na te i inne tematy… razem możemy spróbować tak naprawde zrozumieć i poznać ten kraj, zobaczyć go z perspektywy nie tylko turysty, ale także potencjalnego mieszkańca… w końcu jesteśmy w Unii :)
|
Joan65
|
21.09.2012 14:14:09
|

Lokalizacja:
z Tych lub Tamtych
Posty: 34 #1013830
|
Agatha pisze: Opowiedz trochę jak było wtedy. 
1988 r. Polska - na półkach sklepowych pustki, szaro i nieciekawie. W lutym zapada decyzja- jedziemy do Grecji (6 osób)na tzw 'pałę". 1. Otrzymanie paszportu graniczyło z cudem, ale cuda sie zdarzały i dostaliśmy pomimo ryzyka włdz PRL-u że uciekniemy forever 2. Samolot do Sofii - ówczesne loty do krajów tzw Demokracji Ludowej były tanie a dla studentów dodatkowo były zniżki 3. Konieczność potwierdzonej rezerwacji przez biuro podrózy przynajmniej pola namiotowego. Załatwiliśmy na 4 dni 4. Zorganizowanie minimum 300 USD/twarz w celu pokazania greckiemu celnikowi na granicy (że masz za co żyć w Helladzie). Pożyczaliśmy gdzie się dało po 10,20 USD aż uzbieraliśmy. 5. Otrzymanie po 4 godzinach stania w kolejce wymiany lewów bułgarskich na książeczkę walutową Nie będę szczegółowo opisywać tych 5-ciu punktów bo ...kto nie żył w tych czasach to nie uwierzy,że tak było.
Wreszcie nadszedł upragniony dzień wyjazdu - nasza "szóstka" czyli trzy pary, w tym jedno już małżeństwo - młodość, szaleństwo i przyjaźń. 9 września 1988 r. Trasa PKP Tychy - Warszawa 7h (intercity nie było) Warszawa - Sofia (jak z Manaamu - Fly by LOT by Antonow) Z Sofii pociągiem do granicy greckiej w Kulacie i tu zaczeły sie kolejne "socjalistyczne" jaja. Skierowano nas do tzw "mieżdunarodnaj kasy", gdzie pani za kurtyną z tektury, nieprzyjaznym wzrokiem i głosem poinformowała nas, że 6 biletów do Kulaty - 300 USD   (To tak jakby się chciało jechać z Łodzi do Cieszyna Czeskiego). Jeszcze w Polsce ktoś nas ostrzegł, że tak może być więc należy kupić bilety do stacji wcześniej to bedzie w lewach a w pociagu od konduktora dokupić do granicy. Czasu już było mało, kolejki do kas gigantyczne i żaden Bułgar nie chciał nawet na nas spojrzeć. Co jakiś czas ktoś podchodził i pytał zza kołnierza: "Dolary, Marki macie?" (marki to kiedyś niemiecka waluta była). Pełna inwigilacja. Biegiem na peron i do pociągu...a na plecach każdy miał 20-25 kg plecak. Jechaliśmy na miesiąc W pociagu oczywiście miejsca podłogowe, ale co tam wtedy w Polsce to normalka była. Pociąg miał 4 konduktorów i 2 wojskowych z ostrą amunicją (no w końcu do granicy zgniłego zachodu jechał, choć Grecja wtedy była przedsionkiem tego zachodu)
cdn... jeśli ktoś chce _________________ Pozdrawiam cieplutko |
| Aby pisać na forum musisz się zalogować !!! |
|