Odnoszę takie wrażenie, że im większa technologia i "wiedza" tym więcej kłopotów. Jakieś DPFy, czyszczenie sterowników przez żonę, padające alternatory czy coś tam. To ja bym już wolał latać samolotami
ja się tam na motoryzacji nie znam, robię przeglądy "po bożemu" i (odpukać) nie miałem w życiu awarii w aucie. Nie licząc wymiany żarówki i koła przy złapanym kapciu. Szerokości 

