18 lipca
Niestety, wszystko co dobre, szybko się kończy. W związku z zaplanowanym kilkudniowym postojem w Chorwacji decydujemy wypłynąć z Sami późno wieczorem, by dnia następnego dojechać o rozsądnej godzinie na kwatery w Tribunji. Bilet na prom kupujemy w Sami na 2 godziny przed rejsem. Życzliwa pani w punkcie sprzedaży informuje nas, abyśmy czekali na prom dokładnie naprzeciwko (wskazuje ręką) i nie spóźnili się ani trochę, gdyż prom rozładuje załadunek a to zajmie 5 minut i po wpuszczeniu nowych pasażerów od razu odpływa.
Sami
TYLKO ZAREJESTROWANI I ZALOGOWANI UŻYTKOWNICY WIDZĄ ZDJĘCIA. DARMOWA REJESTRACJA
TYLKO ZAREJESTROWANI I ZALOGOWANI UŻYTKOWNICY WIDZĄ ZDJĘCIA. DARMOWA REJESTRACJA
TYLKO ZAREJESTROWANI I ZALOGOWANI UŻYTKOWNICY WIDZĄ ZDJĘCIA. DARMOWA REJESTRACJA
TYLKO ZAREJESTROWANI I ZALOGOWANI UŻYTKOWNICY WIDZĄ ZDJĘCIA. DARMOWA REJESTRACJA
TYLKO ZAREJESTROWANI I ZALOGOWANI UŻYTKOWNICY WIDZĄ ZDJĘCIA. DARMOWA REJESTRACJA
TYLKO ZAREJESTROWANI I ZALOGOWANI UŻYTKOWNICY WIDZĄ ZDJĘCIA. DARMOWA REJESTRACJA
TYLKO ZAREJESTROWANI I ZALOGOWANI UŻYTKOWNICY WIDZĄ ZDJĘCIA. DARMOWA REJESTRACJA
TYLKO ZAREJESTROWANI I ZALOGOWANI UŻYTKOWNICY WIDZĄ ZDJĘCIA. DARMOWA REJESTRACJA
Mamy dużo czasu, więc jedziemy na parę minut na plażę Antisamos. I znowu jest na co popatrzeć, choć już późno i powoli robi się zmrok. Plaża usytuowana między górami, białe okrąglutkie kamyki i krystalicznie czysta woda. Między skałkami natrysk. Parasole i leżaki też są. Żałowaliśmy, że nie dotarliśmy tu w ciągu dnia (Antisamos był zaplanowany, wtedy kiedy auto znajomych zastrajkowało)
Zdjęcia tylko z telefonu:
TYLKO ZAREJESTROWANI I ZALOGOWANI UŻYTKOWNICY WIDZĄ ZDJĘCIA. DARMOWA REJESTRACJA
TYLKO ZAREJESTROWANI I ZALOGOWANI UŻYTKOWNICY WIDZĄ ZDJĘCIA. DARMOWA REJESTRACJA
TYLKO ZAREJESTROWANI I ZALOGOWANI UŻYTKOWNICY WIDZĄ ZDJĘCIA. DARMOWA REJESTRACJA
TYLKO ZAREJESTROWANI I ZALOGOWANI UŻYTKOWNICY WIDZĄ ZDJĘCIA. DARMOWA REJESTRACJA
TYLKO ZAREJESTROWANI I ZALOGOWANI UŻYTKOWNICY WIDZĄ ZDJĘCIA. DARMOWA REJESTRACJA
Wracamy do portu i czekamy, tuż przy miejscu gdzie ma przypłynąć łajba i posilamy się nieco. Planowana godzina odpłynięcia promu to 22.30. Przed nami jedno auto: starsze małżeństwo Anglików. O 22.20 promu nie ma i nie widać nic w oddali… Zaczynamy się niepokoić, ale mając na uwadze punktualność Greków nie panikujemy. 22.45 widać w oddali jakieś światełko… Zbliża się i ok. 23 dobija w zupełnie inne miejsce, „nieco” dalej niż nam mówiono, więc tłumaczymy sobie, że to musi być inny prom. Jednak w oddali nie widać innych promów… Mąż zostaje przy aucie, córka idzie do lokalu gdzie jedliśmy pizzę i pyta, czy możliwe że TEN prom podpływa TAM… Zdziwienie, ale jest to możliwe, tym bardziej, że o tej godzinie innego promu już nie ma…????!!!
Ja w tym czasie biegnę (odległość ok. 300-400 m) już w kierunku promu dowiedzieć się u źródła…
Dobiegam w momencie, kiedy z promu wyjeżdża ostatnie auto. Pytam – odsyłają mnie do innego pracownika gadającego po angielsku. Tak! To jest ten prom… Tłumaczę, co zaszło, że moja rodzina i inni turyści czekają tam – pokazuję, gdzie nam wskazano… Mówią, dzwonić do męża – zaczekają 2-3 minuty. Niby nie problem, gdyby nie to, że wieczorem zamykane są z przystani ulice dla pojazdów mechanicznych… Nie opiszę poziomu adrenaliny … Ostatecznie mąż wpadł na prom (myślałam, że nie wyhamuje) jadąc pod prąd, przestawiając barierki poustawiane przez policję i takie tam… Tyle odwagi nie miał kierowca angielski. Córka wyjaśniła im, co zaszło i że muszą przejechać „tam” jednak na ulicy się zgubili. Mimo naszych próśb kierowanych do pracowników promu, by jeszcze chwilę zaczekać na innych turystów odpłynęliśmy bez nich...
Niestety, wszystko co dobre, szybko się kończy. W związku z zaplanowanym kilkudniowym postojem w Chorwacji decydujemy wypłynąć z Sami późno wieczorem, by dnia następnego dojechać o rozsądnej godzinie na kwatery w Tribunji. Bilet na prom kupujemy w Sami na 2 godziny przed rejsem. Życzliwa pani w punkcie sprzedaży informuje nas, abyśmy czekali na prom dokładnie naprzeciwko (wskazuje ręką) i nie spóźnili się ani trochę, gdyż prom rozładuje załadunek a to zajmie 5 minut i po wpuszczeniu nowych pasażerów od razu odpływa.
Sami
TYLKO ZAREJESTROWANI I ZALOGOWANI UŻYTKOWNICY WIDZĄ ZDJĘCIA. DARMOWA REJESTRACJA
TYLKO ZAREJESTROWANI I ZALOGOWANI UŻYTKOWNICY WIDZĄ ZDJĘCIA. DARMOWA REJESTRACJA
TYLKO ZAREJESTROWANI I ZALOGOWANI UŻYTKOWNICY WIDZĄ ZDJĘCIA. DARMOWA REJESTRACJA
TYLKO ZAREJESTROWANI I ZALOGOWANI UŻYTKOWNICY WIDZĄ ZDJĘCIA. DARMOWA REJESTRACJA
TYLKO ZAREJESTROWANI I ZALOGOWANI UŻYTKOWNICY WIDZĄ ZDJĘCIA. DARMOWA REJESTRACJA
TYLKO ZAREJESTROWANI I ZALOGOWANI UŻYTKOWNICY WIDZĄ ZDJĘCIA. DARMOWA REJESTRACJA
TYLKO ZAREJESTROWANI I ZALOGOWANI UŻYTKOWNICY WIDZĄ ZDJĘCIA. DARMOWA REJESTRACJA
TYLKO ZAREJESTROWANI I ZALOGOWANI UŻYTKOWNICY WIDZĄ ZDJĘCIA. DARMOWA REJESTRACJA
Mamy dużo czasu, więc jedziemy na parę minut na plażę Antisamos. I znowu jest na co popatrzeć, choć już późno i powoli robi się zmrok. Plaża usytuowana między górami, białe okrąglutkie kamyki i krystalicznie czysta woda. Między skałkami natrysk. Parasole i leżaki też są. Żałowaliśmy, że nie dotarliśmy tu w ciągu dnia (Antisamos był zaplanowany, wtedy kiedy auto znajomych zastrajkowało)
Zdjęcia tylko z telefonu:
TYLKO ZAREJESTROWANI I ZALOGOWANI UŻYTKOWNICY WIDZĄ ZDJĘCIA. DARMOWA REJESTRACJA
TYLKO ZAREJESTROWANI I ZALOGOWANI UŻYTKOWNICY WIDZĄ ZDJĘCIA. DARMOWA REJESTRACJA
TYLKO ZAREJESTROWANI I ZALOGOWANI UŻYTKOWNICY WIDZĄ ZDJĘCIA. DARMOWA REJESTRACJA
TYLKO ZAREJESTROWANI I ZALOGOWANI UŻYTKOWNICY WIDZĄ ZDJĘCIA. DARMOWA REJESTRACJA
TYLKO ZAREJESTROWANI I ZALOGOWANI UŻYTKOWNICY WIDZĄ ZDJĘCIA. DARMOWA REJESTRACJA
Wracamy do portu i czekamy, tuż przy miejscu gdzie ma przypłynąć łajba i posilamy się nieco. Planowana godzina odpłynięcia promu to 22.30. Przed nami jedno auto: starsze małżeństwo Anglików. O 22.20 promu nie ma i nie widać nic w oddali… Zaczynamy się niepokoić, ale mając na uwadze punktualność Greków nie panikujemy. 22.45 widać w oddali jakieś światełko… Zbliża się i ok. 23 dobija w zupełnie inne miejsce, „nieco” dalej niż nam mówiono, więc tłumaczymy sobie, że to musi być inny prom. Jednak w oddali nie widać innych promów… Mąż zostaje przy aucie, córka idzie do lokalu gdzie jedliśmy pizzę i pyta, czy możliwe że TEN prom podpływa TAM… Zdziwienie, ale jest to możliwe, tym bardziej, że o tej godzinie innego promu już nie ma…????!!!
Ja w tym czasie biegnę (odległość ok. 300-400 m) już w kierunku promu dowiedzieć się u źródła…
Dobiegam w momencie, kiedy z promu wyjeżdża ostatnie auto. Pytam – odsyłają mnie do innego pracownika gadającego po angielsku. Tak! To jest ten prom… Tłumaczę, co zaszło, że moja rodzina i inni turyści czekają tam – pokazuję, gdzie nam wskazano… Mówią, dzwonić do męża – zaczekają 2-3 minuty. Niby nie problem, gdyby nie to, że wieczorem zamykane są z przystani ulice dla pojazdów mechanicznych… Nie opiszę poziomu adrenaliny … Ostatecznie mąż wpadł na prom (myślałam, że nie wyhamuje) jadąc pod prąd, przestawiając barierki poustawiane przez policję i takie tam… Tyle odwagi nie miał kierowca angielski. Córka wyjaśniła im, co zaszło i że muszą przejechać „tam” jednak na ulicy się zgubili. Mimo naszych próśb kierowanych do pracowników promu, by jeszcze chwilę zaczekać na innych turystów odpłynęliśmy bez nich...