Torac pisze:
Jechałem na Roszke, ale navi ustawiłem na Backi.
Obserwowałem ruch i liczyłem auta ze śniadymi obywatelami w samochodach na niemieckich blachach.
Jak się wielu nie doliczyłem pojechałem prosto na Roszke i czekałem ok 15min.
Jechałem na Roszke, ale navi ustawiłem na Backi.
Obserwowałem ruch i liczyłem auta ze śniadymi obywatelami w samochodach na niemieckich blachach.
Jak się wielu nie doliczyłem pojechałem prosto na Roszke i czekałem ok 15min.
Nauczony doświadczeniem (4 razy przekraczanie granicy węgiersko-serbskiej) stwierdzam że przekroczenie granicy w Roszke w niedziele (pod koniec lipca) po godzinie 17.00 jest praktycznie z kopa (na granicy stoi co najwyżej kilka samochodów)