des4 pisze:
albo jechać....samochodem i kupić z grosze twarde trunki na granicy macedońskiej w prawdziwej bezcłówce...
albo jechać....samochodem i kupić z grosze twarde trunki na granicy macedońskiej w prawdziwej bezcłówce...
Ja tam zabieram "własną" cytrynówkę na lubelskim spirycie a i tak zawsze "coś" się kupi na wspomnianej granicy. A to Tullamore, a to Jameson, dla kobiet Drambuie, które naprawdę polecam. Zaznaczam, że Quzo nie lubię...no i tym sposobem zeszliśmy na truneczki