dubaj pisze:
Rok temu bylem zaskoczony na Halkidiki- ani jednej próby naciagniecia turysty.
Teraz jeden dzień w Tolo i trzy razy łosia we mnie szukali.
Obiad...bardzo dobry...za 33 euro...z rachunkiem na 38. Hm...bez awanti, ale i bez napiwku. Wyszło by mnie to finansowo to samo, ale niesmak pozostał.
oszukiwać cwaniaków znad Wisły:-D
Rok temu bylem zaskoczony na Halkidiki- ani jednej próby naciagniecia turysty.
Teraz jeden dzień w Tolo i trzy razy łosia we mnie szukali.
Obiad...bardzo dobry...za 33 euro...z rachunkiem na 38. Hm...bez awanti, ale i bez napiwku. Wyszło by mnie to finansowo to samo, ale niesmak pozostał.
oszukiwać cwaniaków znad Wisły:-D
Czasem napiwek ( tzw trapeza) jest wliczany do rachunku z tzw automatu
pzdr