Bodek, dokładnie tak, ja pakuję w domu, Pan M. samochód, a potem jak trochę poprawiam (tzn. nie ciężkie rzeczy, bo to musi być logicznie rozłożone biorąc pod uwagę ciężar osób w sam. oraz ich miejsca siedzenia), ale nic ponad roletę nie ma prawa wystawać - musi wszystko się zmieścić, ale bezpieczeństwo bardzo ważne....
O właśnie o to mi chodzi... właśnie dlatego nie pasuje mi pobyt w 3,4 miejscach w ciągu 2 tygodni. Nie zdążą się rozlokować, poczuć jak u siebie (i w app.) i w miasteczku, a tu trzeba dalej jechać....
Wolę spędzić czas na miejscu i udać się na bliższe (popołudniowe) i ze 2 dalsze (nawet całodniowe) wycieczki...
W tym roku była Sithonia i mimo braku zwiedzania (no bo co w okolicy?? a jazda 200 km w jedną stronę czyli jakieś 4 h, to jednak przesada, chyba że nie wiem jaki cud by tam był to wtedy można pomyśleć) było super i mamy chęć na więcej
bodek1 pisze:
Odnoszę wrażenie sądząc też po sobie ,że jadąc do Gr chcemy ją zjeść na raz dwa.
Wakacje to deser po krótszej lub dłuższej harówce (powiedzmy dla niektórych
) Delektujmy się powoli, smak zostanie na dłużej.
Odnoszę wrażenie sądząc też po sobie ,że jadąc do Gr chcemy ją zjeść na raz dwa.
Wakacje to deser po krótszej lub dłuższej harówce (powiedzmy dla niektórych
O właśnie o to mi chodzi... właśnie dlatego nie pasuje mi pobyt w 3,4 miejscach w ciągu 2 tygodni. Nie zdążą się rozlokować, poczuć jak u siebie (i w app.) i w miasteczku, a tu trzeba dalej jechać....
Wolę spędzić czas na miejscu i udać się na bliższe (popołudniowe) i ze 2 dalsze (nawet całodniowe) wycieczki...
W tym roku była Sithonia i mimo braku zwiedzania (no bo co w okolicy?? a jazda 200 km w jedną stronę czyli jakieś 4 h, to jednak przesada, chyba że nie wiem jaki cud by tam był to wtedy można pomyśleć) było super i mamy chęć na więcej