Grecja
GRECJA-forum turystyczno-społecznościowe
W S T E P N I A K
Grecja – kraj słońca, błękitnego morza, białych domków i wielkiej historii. Jednocześnie kraj wielkich kontrastów, borykający się z niezliczonymi problemami społecznymi. Biedny kraj bogatych ludzi – takie określenie gdzieś usłyszałam. Czy słuszne? Skąd wzięło się powiedzonko „nie udawaj Greka?” :) Zapraszam do udziału w dyskusji na te i inne tematy… razem możemy spróbować tak naprawde zrozumieć i poznać ten kraj, zobaczyć go z perspektywy nie tylko turysty, ale także potencjalnego mieszkańca… w końcu jesteśmy w Unii :)
|
dubaj
|
19.12.2018 17:29:14
|

Lokalizacja:
siłownia Avaton
Posty: 1072 #2620359
|
Vuvuzela Club. Umca umca słychać z 800 metrów i tam „zdobywcy Afryki” ruszyli wieczorem. Afrykańskie balety…. no dobrze… zobaczmy to czego nie widzą „resortowi” turyści. Odrobina rumu na dobry humor i podchodzimy pod „disco” – my z buta a na miejsce podjeżdżają nawet dobre bryki i przed wejściem tłum… Sami czarni, pełno grupek stojących przy bramie… (będzie dobrze, będzie dobrze, trzy białasy, więc musi być dobrze) Miejscowi 3000 szylingów, obcokrajowcy 5000… w końcu dochodzę do „kasy” – wsuwam rękę do dużej dziury w budzie (i tu już wizualizacja lwa co zaraz odgryzie białą łapę), przybita pieczątka… i wchodzimy. Teren ogrodzony, na środku wylane fundamenty budynku i tam właśnie w tych fundamentach tłum faluje. Do tego bar, dj, kibel, ognisko i bilard.
TYLKO ZAREJESTROWANI I ZALOGOWANI UŻYTKOWNICY WIDZĄ ZDJĘCIA. DARMOWA REJESTRACJA
300 sztuk afroafrykanów, 100 afroafrykanek i 20 białasów. I tylko my trzej w skarpetkach. Reszta albo boso, albo japonki, albo buty. A my im po oczach białymi skarpami.
Szybko do baru po piwo… i co tam… pobujamy się. W me oczy wpadła „biała bluzeczka” – najzgrabniejsza i tańcząca jakby coraz bliżej w naszym kierunku. Tańczymy jakoś niepewnie (patrzy ktoś krzywo czy nie?), aż się tłoczniej zrobiło.
TYLKO ZAREJESTROWANI I ZALOGOWANI UŻYTKOWNICY WIDZĄ ZDJĘCIA. DARMOWA REJESTRACJA
Przede mną jakaś autochtonka… tańczę… tłok… (jezu… ktoś/coś za przyrodzenie mnie łapie!) Zerkam na „czarnulę” przede mną… ona ręce w górze… tańczy…. (no ja pierdzielę… pośladkami, pośladkami mnie łapie!) Tańczy kręcąc tyłkiem, w końcu zerka na mnie i słyszę: „hello”
Eeee… nie nie… chłopaki… idziemy do baru! „Jumbo maj friend! Marihuana, hasz?” – „noł fenkju” Stajemy za barem, sączymy piwko… co tu się wyprawia?
Irracjonalność sytuacji podkreśla kolejna miejscowa nas zagadująca: 160 cm wzrostu, biust D-E, ubrana w jednoczęściowy obcisły różowy strój od kostek do dekoltu. No jakby ją różowym stretchem owinął cały tułów i każdą nogę oddzielnie. „Jumbo jumbo – where are you from?” To się nie dzieje naprawdę… idę po kolejne piwo… „chłopaki… idziecie?” Nie… nie idą. Różowy strój w stylu obcisłego kondonika zauroczył chłopaków i już toczy się intensywna rozmowa w polskim, angielskim i suahili.
Piwo w rękę i krążę… co dziwne… żadnych krzywych spojrzeń i żadnych sztachet w rękach miejscowych – a to przecież na wsi się dzieje.
TYLKO ZAREJESTROWANI I ZALOGOWANI UŻYTKOWNICY WIDZĄ ZDJĘCIA. DARMOWA REJESTRACJA
Wracam do chłopaków: -„chłopaki, jak zaraz stąd nie wyjdziemy to ja stąd sam wybiegam” - „ no dawaj jeszcze jedno piwko wypijemy”
A to się dzikom spodobało. Już przy stolikach siedzą, już czarne czarnule otoczyły chłopaków… (pij piwo Piotrze, będzie dobrze)
-„chłopaki, ja zaraz stąd wybiegnę” -„jeszcze jedno piwko… spokojnie….”
Biała bluzeczka… już nie tańczy, już siedzi przy sąsiednim stoliku. No prawdziwy kurna zbieg okoliczności. A chłopaki się bawią… o jednego z bohaterów trzy czarne laski się zaczynają kłócić. Zanosi się rękoczyny… a dumny polski dzik siedzi i szczerzy zęby… „bijta się, bijta” – faworytem jest tańcząca na stole „dżinsowa sukienka” – 175 cm, siła, moc i biust, chociaż różowa też potrafi wyjąć niby przypadkiem swoje D na wierzch.
TYLKO ZAREJESTROWANI I ZALOGOWANI UŻYTKOWNICY WIDZĄ ZDJĘCIA. DARMOWA REJESTRACJA
A co tam, może jednak nie wybiegam… chodź „biała bluzeczka” na bok. Nie wiem czy tu chodzi o fetysz białej skóry czy bardziej o kasę… ale dawaj... idziemy na bok.
Ja to lubię z kobietami sprzedajnymi gadać. One są w szoku, że nie traktuje ich jako pustych wydmuszek, ale jestem ich naprawdę ciekaw. Biała bluzeczka ma na imię Memszani, pochodzi oczywiście z kontynentalnej Afryki, jest muzułmanką, mieszka tu w pobliżu i daje mi numer telefonu. Rozmowa o niej, pytam czy jest tu happy, czy chce do Europy wyjechać, w końcu pytam co najbardziej lubi – a ona: „ja lubię sprawiać mężczyźnie przyjemność…”
Nagle podbija do nas różowy stretch i coś się kłóci z białą bluzeczką. W suahili rzecz jasna. W końcu pytam „o co chodzi?” No bo różowa mówi, że ja jestem jej chłopakiem. „Nie nie” – pokazuje na kolegów – „tam jest Twój chłopak” (jak się okazało różowa została przegoniona przez „dżinsową spódniczkę”)
Jeszcze włóczyliśmy się z czarnulami, potraciliśmy mnóstwo kasy na wszelakie alkohole, ale cało i „bez zagłębiania się w temat” wróciliśmy nad ranem do hotelu.
Ogólnie wieczór z cyklu irracjonalnych i niepowtarzalnych. To tak jakbyś wybrał się na z założenia prze-nudne przedstawienie w wiejskim domu kultury, a tam nagle leci Pulp Fiction na czarnobiałej kliszy.
|
| Aby pisać na forum musisz się zalogować !!! |
|