[quote=gooralos]
Mam tak samo, w 2008 jechało się na strzała, po drodze kąpiel w Platemonie i dalej w trase.
A teraz? Tato siku, tato kupa. Nie dość, że zapakowany jak niemiecki Van do Turcji po drodze,
to człowiek ledwo dojeżdża do Belgradu / Skopie i marzy jedynie o obiedzie, prysznicu i łóżku.
Za małolata to pierwszy przystanek był koło Szegedu, a teraz to już ktoś mi gasi światło koło Bratysławy Nasz rekord to 16 godzin:Zakopane-Kokkino Nero,głównie w nocy,i zero korków na granicach,przerwy na spacery z psem i posiłki na trasie
ogorek pisze:
Ja to pierwszego dnia dojade MAX w okolice Belgradu.
Poniewaz wybory i cos jeszcze po drodze to moze sie okazac, ze raczej na Węgrzech przy granicy - bedziemy szukać na booking. Dawno temu na spokojnie dojezdzalem przed Belgrad.
Nie ma sensu zarzynac sie pierwszego dnia jak taki kawał jeszcze czeka.
Nie ma to jak dobra kolacja, prysznic i łóżko ...
Wiem, ze grzeszę bo kiedyś CIVIC-iem do Hiszpanii z żoną pojechalismy
A teraz VAN-em mi ciężko, ale gromadka większa wiec i żądania postoju czy zachcianek częściej
No i "starość nie radość".
Z drugiej strony kiedyś CIVIC (ponad 20 lat temu) to bylo niezniszalne auto
Teraz każde auto może zawieźć. Chociaż taka autostradowa trasa to dla auta "samo zdrowie"
Ja to pierwszego dnia dojade MAX w okolice Belgradu.
Poniewaz wybory i cos jeszcze po drodze to moze sie okazac, ze raczej na Węgrzech przy granicy - bedziemy szukać na booking. Dawno temu na spokojnie dojezdzalem przed Belgrad.
Nie ma sensu zarzynac sie pierwszego dnia jak taki kawał jeszcze czeka.
Nie ma to jak dobra kolacja, prysznic i łóżko ...
Wiem, ze grzeszę bo kiedyś CIVIC-iem do Hiszpanii z żoną pojechalismy
A teraz VAN-em mi ciężko, ale gromadka większa wiec i żądania postoju czy zachcianek częściej
No i "starość nie radość".
Z drugiej strony kiedyś CIVIC (ponad 20 lat temu) to bylo niezniszalne auto
Teraz każde auto może zawieźć. Chociaż taka autostradowa trasa to dla auta "samo zdrowie"
Mam tak samo, w 2008 jechało się na strzała, po drodze kąpiel w Platemonie i dalej w trase.
A teraz? Tato siku, tato kupa. Nie dość, że zapakowany jak niemiecki Van do Turcji po drodze,
to człowiek ledwo dojeżdża do Belgradu / Skopie i marzy jedynie o obiedzie, prysznicu i łóżku.
Za małolata to pierwszy przystanek był koło Szegedu, a teraz to już ktoś mi gasi światło koło Bratysławy Nasz rekord to 16 godzin:Zakopane-Kokkino Nero,głównie w nocy,i zero korków na granicach,przerwy na spacery z psem i posiłki na trasie