W tamtych czasach rzeczywiście że jechało się z pełnym osobistym serwisem w trasę. Ale teraz to już na szczęście tylko naprawdę podstawowe wyposażenie. Chociażby mała skrzyneczka z uniwersalnymi kluczami, żarówki i bezpieczniki. Do tego jakieś ubezpieczenie z holowaniem.
Jest taki kraj na południu
gdzie wyspy toną w błękitach
gdzie Bóg zapomniał o grudniu...
gdzie wyspy toną w błękitach
gdzie Bóg zapomniał o grudniu...